Polska w ślad za Chinami wesprze cyfryzację przemysłu w ramach nowego projekt ministra Morawieckiego. W tym celu powołana zostanie Polska Platforma Przemysłu 4.0 zrzeszając dostawców rozwiązań technologicznych z ich odbiorcami.

Powołanie do życia fundacji Polska Platforma Przemysłu 4.0 zapowiedział sam Mateusz Morawiecki podczas kongresu Impact’17 w Krakowie. Projekt ma wystartować już w 2018 r. – Czy tego chcemy czy nie, przemysł 4.0 staje się powoli teraźniejszością. Rozwojowi technologii będzie towarzyszyć m.in. wzrastający poziom robotyzacji produkcji. Wdrażanie idei Przemysłu 4.0 wymaga współpracy i dzielenia się wiedzą. W tym celu powołujemy krajową platformę, integrującą i koordynującą działania wielu jednostek. Polska Platforma Przemysłu 4.0 ma dostarczać na rynek wiedzę techniczną, inicjować przepływ doświadczeń oraz wspierać przedsiębiorców w opracowywaniu i wdrażaniu nowych technologii i modeli biznesowych opartych właśnie na koncepcie nowoczesnej produkcji – poinformował wicepremier oraz minister rozwoju i finansów w rządzie PiS. W oficjalnym komunikacie na temat fundacji czytamy, że nowy byt ma być hybrydową, elastyczną instytucją przedsiębiorczego odkrywania, działającą na styku sektora publicznego i prywatnego. Będzie ona zrzeszała m.in. dostawców i biorców technologii oraz ośrodki edukacyjne i naukowe. Jej zadaniem będzie intensywne rozpowszechnianie wiedzy, umiejętności oraz standardów technicznych i zarządczych, które są fundamentem udanej transformacji do Przemysłu 4.0. Ma to się odbywać szczególnie wśród małych i średnich przedsiębiorstw poprzez sieć Centrów Kompetencyjnych. Ponadto, polscy producenci będą mogli liczyć na doradztwo w zakresie implementacji technik i technologii związanych z nowoczesnym przemysłem. Z artykułu umieszczonego na stronie ministerstwa rozwoju dowiemy się również, że platforma jako fundacja będzie finansowana zarówno przez sektor publiczny, jak i prywatny. Początkowo główne źródło finansowania stanowić będą środki publiczne. Docelowo, środki prywatne mają stanowić znaczące źródło finansowania Platformy.

Reindustrializacja to jeden z filarów Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Powołanie i działania Polskiej Platformy Przemysłu 4.0, jako fundacji powstałej na mocy ustawy, ma się przyczynić do realizacji SOR i pomóc stawić czoła nowym wyzwaniom związanym z czwartą rewolucją przemysłową. Polega ona na wykorzystaniu w produkcji nowych technologii, takich jak zaawansowana analityka danych, Internet rzeczy czy nowoczesne systemy IT umożliwiające cyfryzację i uproszczenie procesów wewnętrznych. Technologie przemysłu 4.0 pozwalają usprawnić pracę przedsiębiorstwa, przyczyniając się do redukcji awarii maszyn oraz znaczącego zwiększenia wydajności. Za ich sprawą firmy mogą generować oszczędności na wielu płaszczyznach funkcjonowania. – W ostatecznym rozrachunku wytwórcy przemysłowi z sukcesem wykorzystujący wspomniane technologie umocnili za ich sprawą swoją rynkową pozycję pozostawiając w tyle firmy, które nie wkroczyły w nową rewolucję przemysłową lub zrobiły to w stopniu minimalnym – tłumaczy Piotr Rojek, dyrektor zarządzający w DSR, firmie oferującej nowoczesne rozwiązania IT dla przemysłu. 

W ślad za Chinami?

Polska inicjatywa na pierwszy rzut oka przypomina realizowany przez Pekin program „Made in China 2020”, jednak w przypadku Państwa Środka na wdrożenie idei przemysłu 4.0 rząd przeznacza niebagatelne kwoty, a biorące udział w programie przedsiębiorstwa mogą liczyć na realne wsparcie w implementacji nowych technologii. – Wraz z postępującym wzrostem płac, ciągnionym przez starzenie się społeczeństwa i wyczerpujący się zasób taniej siły roboczej, Chiny zdają sobie sprawę, że kluczem do dalszego rozwoju są innowacje i technologie, które mają pomóc w podniesieniu poziomu wydajności pracy i zachowaniu konkurencyjności – uważa dr Marcin Piątkowski, adiunkt w Akademii Leona Koźmińskiego. Zauważa on, że Chiny już dziś wydają ponad 2.1 procent PKB na R&D, dwa razy więcej niż dwa razy bogatsza Polska. – Program „Made in China 2025" zakłada dalsze zwiększenie nakładów. Dzięki niemu, Chiny mogą rozwijać nowe sektory gospodarki, ale jednocześnie, za sprawą robotyzacji, zachować również te stare – twierdzi ekonomista.

W przypadku Polski sprawa wygląda nieco inaczej i nic nie wskazuje na to, by w budżecie znalazły się dodatkowe środki, które Morawiecki przeznaczy na cyfryzację i automatyzację najważniejszych firm z sektora przemysłowego. Tymczasem zdaniem ekspertów edukacja i zrzeszanie interesantów to za mało, a wraz z otwarciem Polskiej Platformy Przemysłu 4.0 powinny iść fundusze, które umożliwiłyby dofinansowanie projektów cyfryzacji i automatyzacji w kluczowych sektorach przemysłu. – Cyfryzacja to proces, który sięga dużo dalej niż inwestycja w infrastrukturę IT i oprogramowanie, a już w przypadku tych dwóch aspektów trzeba liczyć się ze znaczącymi kosztami. Samo wdrożenie rozwiązań przemysłu 4.0 wymaga zaangażowania sporych zasobów ludzkich, jednak o prawdziwej transformacji możemy mówić dopiero, gdy w oparciu o nową technologię optymalizuje się procesy i dokonuje się zmian w zarządzaniu przedsiębiorstwem. Jest to więc poważne przedsięwzięcie i bez odpowiedniego wsparcia wiele firm może odwlekać jego realizację, pogłębiając dystans dzielący je od zachodnich konkurentów. Niemniej, pomoc merytoryczna jest niezwykle istotna, a utworzenie „Centrów kompetencji” to pomysł ciekawy i obiecujący – uważa Piotr Rojek z DSR S.A.

Podobnego zdania jest Marcin Piątkowski, autor książki o rozwoju polskiej gospodarki „Europe's Growth Champion”, która już w marcu wzbogaci ofertę wydawnictwa Oxford University Press. Na pytanie o to, co należy zrobić, by Polska stała się przemysłowa potęga ekonomista odpowiada, że rząd powinien dalej inwestować w wysokiej jakości uniwersytety, edukację zawodową i przyjazną administrację publiczną. – Powinien również prowadzić nowoczesną politykę przemysłową wspierającą najlepszych, czyli tych, którzy udowodnili swoją wartość na rynkach międzynarodowych – dodaje Piątkowski.

O ile pomoc merytoryczna jest realną opcją, a interesanci doceniają koncepcję Centrów Kompetencji, o tyle wsparcie finansowe we wdrażaniu technologii przemysłu 4.0 prawdopodobnie pozostanie w sferze marzeń polskich producentów i w najbliższym czasie nie doczeka się realizacji. Media i opozycyjni politycy z pewnością przyglądać się będą strukturze wydatkowania 20 mln złotych publicznych środków i już niebawem okaże się, czy projekt Morawieckiego przyniesie mu chlubę, czy raczej ściągnie na niego liczne gromy.

Źródło: Inplusmedia.pl