Polscy producenci obrabiarek są otwarci na potrzeby krajowego rynku. Dowiedli tego 19 października podczas konferencji „Polskie obrabiarki przyszłości. Kierunki rozwoju sektora obrabiarek”.

Ponad 70 osób wzięło udział w konferencji zorganizowanej w Warszawie przez Polską Platformę Producentów Obrabiarek (PPPO) przy współudziale Ministerstwa Gospodarki. Inicjatywa ta podjęta przez pięć firm zrzeszonych w Platformie jest kolejnym krokiem w stronę rozwoju polskiego rynku obrabiarek. – W codziennym biznesowym pędzie często nie mamy czasu skonfrontować naszych planów z oczekiwaniami rynku i dzisiejszymi możliwościami ośrodków naukowych. Dlatego właśnie powstała inicjatywa zorganizowania konferencji, którą – jestem przekonana – będziemy powtarzać cyklicznie – mówi Karolina Sywak, dyrektor PPPO. Czasopismo „STAL” od początku powstania Platformy wspiera jej działania, chcąc upowszechniać dialog podjęty dla dobra całej branży.

Jaki jest potencjał polskich producentów obrabiarek?
Sprawne funkcjonowanie przemysłu to jeden z elementów stabilności gospodarczej. Grażyna Henclewska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki, podczas otwarcia konferencji przekonywała, że w warunkach globalnego rynku towarów i usług przewagę trzeba budować nie na konkurencji cenowej, ale na postępie technicznym i innowacjach. Osiąganie tych celów nie jest natomiast możliwe bez dobrej współpracy świata biznesu, naukowców, projektantów, wizjonerów.
Szans na rozwój upatrujemy przede wszystkim w firmach, które efektywnie wykorzystują swoje zasoby, otwierając się na nowe rynki. Liczymy na dobre spożytkowanie unijnych środków finansowych w ramach inteligentnych specjalizacji oraz wykorzystanie krajowego kapitału intelektualnego – przekonywała Grażyna Henclewska i dodała: – Dane statystyczne opublikowane przez GUS dotyczące działalności badawczo- rozwojowej w Polsce w 2014 r. są optymistyczne. W skali roku odnotowano istotny wzrost nakładów wewnętrznych na ten cel o ponad 7,5 mld zł, co stanowi prawie 20% wcześniejszej sumy. Większość tych nakładów pochodzi z sektora publicznego (45%), a udział sektora przedsiębiorstw rośnie i stanowi obecnie 39%. Chcę, żeby również branża obrabiarek przyczyniła się do rozwoju w tym zakresie.
Firmy zrzeszone w PPPO od razu odpowiedziały na ten apel. Avia, AFM Defum, DTI, Eckert, Rafamet podczas konferencji potwierdziły swój potencjał, prezentując w wystąpieniach dotychczasowy dorobek oraz pokazując możliwości przyszłej współpracy z polskimi przedsiębiorstwami.
Innowacyjność polskich obrabiarek została oceniona okiem ekspertów – przez prof. dr. hab. inż. Mirosława Pajora z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego, prof. dr. Hab. inż. Romana Stańka oraz prof. dr. Hab. inż. Michała Wieczorowskiego z Politechniki Poznańskiej, a także prof. dr. hab. inż. Michała Stypa-Rekowskiego z Naczelnej Organizacji Technicznej. Przedstawiciele środowiska naukowego zgodnie podkreślili niebagatelną rolę dialogu i współdziałania pomiędzy uczelniami wyższymi a polskim przemysłem.

Czego oczekuje przemysł?
Trzecią część konferencji zdominowały tematy dotyczące doświadczenia krajowego przemysłu w użytkowaniu polskich obrabiarek oraz możliwości pozyskania dotacji na ich zakup. Rozbudowane opinie przedstawione przez polskich wytwórców obrabiarek stały się jednak przedsionkiem do najbardziej oczekiwanej części spotkania – dyskusji.
Jak podkreślała dyrektor PPPO, debata nad kierunkami rozwoju producentów obrabiarek miała stać się kluczem do odpowiedzi na wiele pytań: czy powinniśmy jako przemysł zwiększać moce produkcyjne tak, by być w stanie pokryć w całości zapotrzebowanie rodzimego rynku na standardowe proste obrabiarki. A może wręcz przeciwnie, rozwijać zaplecze naukowo- -badawcze i wyznaczać nowe innowacyjne trendy? Czy stać nas na skonstruowanie szerokiej oferty nowoczesnych maszyn w dowolnej konfiguracji i gabarytach? Czy nie lepiej stawiać na inteligentne specjalizacje? Kwestie te nie pozostały bez odpowiedzi. – Rozwiązania podsunął nam sam rynek – przekonuje Karolina Sywak i dodaje: – Przy obecnych kosztach produkcji w Polsce zanika ekonomiczny sens oferowania „prostych” obrabiarek. Naszą „półką” na krajowym i światowym rynku muszą jednak być maszyny o wyższym poziomie technicznym, niezawodne i wysokiej jakości.

Longin Wons, prezes zarządu firmy Rafamet
Kierunek rozwoju obrabiarek powinien być związany ze specjalizacją działalności ich producentów. My znaleźliśmy swoją niszę w kolejnictwie. Oczywiście jest też druga strona medalu – takie wąskospecjalistyczne rynki są zazwyczaj płytkie. Jest to pewna trudność, z którą możemy sobie poradzić dzięki odpowiednim kompetencjom. Trzeba mieć również środki na inwestycje w rozwój i – przede wszystkim – nie bać się tych inwestycji. Niszowość wymaga ponoszenia wysokich kosztów stałych na badania. Nie widzę jednak lepszej możliwości rozwoju polskich obrabiarek jak tylko poprzez unikalność.

Sławomir Sywak, prezes zarządu firmy DTI
Nie można być innowacyjnym na rynku, na którym nie ma zapotrzebowania na inwestycje. Po pierwsze, trzeba więc pobudzić rynek, a po drugie – zdobyć finansowanie. Pochwalam politykę Amerykanów, którzy preferują krajowe rozwiązania. Jeśli wydaje się pieniądze podatnika, trzeba robić to z rozwagą i korzyścią dla państwa. W przypadku obrabiarek Amerykanie mówią prosto: po pierwsze: 51% kosztów musi powstać w oparciu o zasoby firmy płacące podatki w Stanach Zjednoczonych; po drugie: montaż elementów końcowych musi być na terenie USA. Nie znaczy to więc od razu, że kupują amerykańskie maszyny, ale na pewno dominują takie rozwiązania, które przynoszą dla kraju dodatkową wartość dodaną.

Jerzy Krok, prezes zarządu firmy Avia
Kierunkiem naszego rozwoju jest coraz wyższy poziom techniczny obrabiarek generowany z jednej strony przez konkurencję, ale z drugiej – przez coraz bardziej wymagających klientów. Oczywiście wszystko to odnosi się do faktu, że gospodarka, aby była konkurencyjna, musi być coraz bardziej innowacyjna, a innowacyjność rozwoju naszego kraju – moim zdaniem – jest hamowana przez zły system szkolnictwa. Tym bardziej cenimy sobie współpracę z kompetentnymi uczelniami, Politechniką Poznańską i Zachodniopomorskim Uniwersytetem Technologicznym, z którymi pracujemy nad rozwojem naszych maszyn. Zapraszamy do współpracy również Państwa. Będziemy pomagać i konsultować, razem budując rozwój polskiego przemysłu obrabiarkowego.

Tadeusz Eckert, prezes zarządu firmy Eckert
Wszyscy znamy system kształcenia na polskich uczelniach. Jako producenci nie możemy czekać na podwyższenie poziomu nauczania. Weźmy sprawy w swoje ręce i kształćmy młodych ludzi u siebie! Zatrudniam wielu absolwentów, dzięki czemu buduję niezbędną kadrę. Wymaga to oczywiście wysiłku i nakładów finansowych, ale efekty są nieporównywalne. Kształcimy w wyznaczonym przez siebie kierunku, sterujemy karierą młodych ludzi, wysyłając ich na dodatkowe szkolenia i targi, a dzięki temu wiemy dokładnie, czego możemy od nich oczekiwać. Jeżeli chodzi o innowacyjność, nie możemy konkurować z firmami azjatyckimi w maszynach standardowych, bo nie mamy z nimi żadnej szansy. Skupmy się po prostu na rynku europejskim, oferując maszyny o wysokim poziomie innowacji i specjalizacji. Oferujmy nasze maszyny krajom wysokorozwiniętym, jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania. Jesteśmy dla nich atrakcyjni nie tylko cenowo, ale dzisiaj także technologicznie. Mamy przecież potencjał, który tkwi w kreatywności Polaków. A rząd zdecydowanie powinien aktywnie wspierać takie inicjatywy.

Artur Bartkowiak, wiceprezes AFM Defum
Specjalizacja to dla nas bardzo ważna kwestia. Staramy się konkurować na rynku nie ceną, a przede wszystkim rozwiązaniami specjalizowanymi pod konkretne potrzeby naszych klientów zarówno w zakresie funkcjonalności obrabiarek, jak i automatyzacji załadunku detali i ich transportu międzyoperacyjnego. Dlaczego? Po pierwsze, w Polsce coraz trudniej jest znaleźć wykwalifikowanego operatora, który potrafi napisać program i go wdrożyć. Można powiedzieć, że dzięki automatyzacji wykorzystanie wykwalifikowanych operatorów jest dużo bardziej efektywne. Po drugie, jesteśmy małym zakładem średniej klasy, więc wielkoseryjna produkcja setek maszyn rocznie jest nierealna, i to nie ze względu na możliwości produkcyjne, ale głównie ze względu na płynność sprzedaży. Dla nas, na obecnym etapie, dopasowanie i specjalizacja maszyn pod konkretne zadania technologiczne klientów w różnych sektorach naszego przemysłu wydają się najbardziej efektywną przewagą w stosunku do konkurencji oferującej standardowe maszyny z produkcji wielkoseryjnej.